Moja droga do CCIE — ilustracja tuszem i akwareląMoja droga do CCIE — ilustracja tuszem i akwarelą
Warsztat

Moja droga do CCIE

Osobisty plan przygotowań do CCIE oraz początek serii o nauce i postępach.

Damian Michalak
W tym artykule

Rok 2016-ty dobiega powoli końca, a tuż za pasem są święta Bożego Narodzenia. Nieubłaganie zbliża się Nowy Rok a wraz z nim noworoczne postanowienia. Ja mam jedno – zdobyć w 2017. roku mój własny numer CCIE. Jak się zabrać do tak wielkiego przedsięwzięcia? Co zrobić, by nie przerosło mnie ono już na samym starcie? No i wreszcie – jak znaleźć motywację do 12-tu miesięcy intensywnej pracy i nauki? Na te i na inne pytania postaram się odpowiedzieć w tym artykule.

Od samego początku mojej przygody z sieciami komputerowymi towarzyszył mi podziw dla posiadaczy certyfikatu CCIE. Składa się na to wiele czynników – począwszy od niezliczonych historii o porażkach egzaminacyjnych, poprzez doświadczenia tych, którzy zdali, a na rozmiarach materiału wchodzącego w zakres egzaminu kończąc. Już samo spojrzenie na listę tematów egzaminacyjnych potrafi przyprawić o zawrót głowy. W celu zapoznania się z nimi odsyłam na strony Cisco:

Od czego zacząć?

Wiele osób by odpowiedziało, że należy trywialnie zacząć od postanowienia zdobycia tego certyfikatu. Nie jest to jednak takie proste. Nie ma chyba początkującego miłośnika wspinaczki po górach, który stojąc u podnóża Mount Everestu postanowiłby wejść na jego szczyt. Wydaje mi się, że podobnie jest z CCIE. Musisz być już w pewnym stopniu zaprawiony w sieciowych bojach, żeby pomysł zdobycia CCIE nie wydał Ci się szalony. Jaka jest szansa, że osiągniesz coś w co nie wierzysz? Minimalna. W chwili pisania tego artykułu dobiega powoli czwarty rok mojej pracy z sieciami i o ile wcześniej CCIE rysowało się gdzieś w oddali na horyzoncie jako marzenie, o tyle teraz zaczynam czuć, że jest ono w moim zasięgu. Od czego więc zacząć? Od zdobycia w pracy doświadczenia pozwalającego spojrzeć na CCIE jako na realny cel.

Co Cię motywuje?

Od samego początku wychodzę z założenia, że “Chcieć to nie wszystko” – najważniejsza jest motywacja. Można stworzyć idealny plan przygotowań, mieć wsparcie najbliższych, a i tak polec jeśli nie ma się właściwej motywacji. Już na wstępie zakładam więc, że będą schody – widzę oczami wyobraźni siebie po zaledwie miesiącu nauki, rzucającego pomysł w kąt i mówiącego sobie “to za wiele”, “przerobiłem dopiero 10 procent materiału, a już mam dość” itp… Bez motywacji ciężko się podźwignąć z takich myśli. A już na pewno motywacja się przyda w przypadku oblania n-tego podejścia do egzaminu – wszakże niewiele osób zdaje za pierwszym podejściem. Co Cię więc motywuje? Najczęściej wymieniane motywatory to:

  • prestiż
  • perspektywa zwiększenia zarobków
  • status eksperta
  • zaspokojenie własnego głodu wiedzy
  • chęć nie tylko utrzymywania, ale też tworzenia sieci

Co jest Twoim celem?

“Zdam CCIE”. Tak postawiony cel to za mało. Aby upewnić się, że zbliżam się do jego realizacji, formułuję go sprawdzoną już metodą S.M.A.R.T. Według niej dobrze sformułowany cel jest:

  1. Sprecyzowany
    To jest akurat proste – “zdobędę certyfikat zawodowy” nie jest celem precyzyjnym. “Zdobędę certyfikat CCIE” już nim jest.
  2. Mierzalny
    Innymi słowy powinniśmy być w stanie jasno określić postęp w realizacji celu. W tym celu zamierzam rozbić przygotowania na małe etapy i każdy z nich mierzyć w skali procentowej… ale o tym wkrótce 😉
  3. Atrakcyjny
    Cel powinien nieść wyzwanie, a jego realizacja powinna nam dawać wymierne korzyści – brzmi znajomo? Tak – musisz wiedzieć co Cię motywuje.
  4. Realistyczny
    Tutaj wracamy do tego o czym pisałem wcześniej – jeśli dopiero zaczynasz karierę sieciowca to zdobycie CCIE nie będzie celem realistycznym (jeśli się uprzesz to dasz radę, ale będzie to dużo trudniejsze niż w przypadku gdy zaczynasz przygotowania mając pewien bagaż doświadczenia).
  5. Terminowy
    Ciężko zmierzać do celu nie wiedząc jak daleko się on znajduje. Mierzone postępy najlepiej odnieść do skali czasu aby jeszcze bardziej zwiększyć swoją motywację. Wyznacz sobie termin realizacji celu.

Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe czynniki, mój cel formułuje się następująco:

“Zdobędę certyfikat CCIE do końca 2017 roku. Jego zdobycie pozwoli mi osiągnąć status eksperta oraz otworzy przede mną nowe możliwości zawodowe i zarobkowe. Egzamin pisemny zdam do końca sierpnia, przerabiając minimum 3% zagadnień tygodniowo. Przygotowania do egzaminu praktycznego zacznę we wrześniu.”

Świadomie nie planuję w tej chwili szczegółowo przygotowań do laba – chcę wpierw zdać egzamin pisemny, a następnie ocenić procentowo jak wiele wiem na potrzeby egzaminu praktycznego.

Pierwsze kroki

Bez dobrego planu utrudniamy sobie tylko realizację celu – dlatego już teraz zacząłem planowanie przygotowań, rozbijanie ich na mniejsze cząstki i opracowywanie narzędzi, które pomogą mierzyć mi mój postęp. Porozmawiamy o nich bardziej szczegółowo już na początku stycznia. Wtedy też przyjrzymy się bliżej literaturze, planowi przygotowań, a całość postępów będę relacjonował w cotygodniowej serii vlogów. Mam nadzieję, że wypali 🙂

Jestem architektem sieci. Dzielę się tym, czego uczę się w pracy, w chmurze i we własnym homelabie. Obok technologii piszę o książkach, własnych systemach pracy i świadomym życiu.

Ten artykuł pierwotnie opublikowałem na łamach Na Styku Sieci

100%